Głęboczyca – cykl – wieś moja rodzinna
W Głęboczycy znajduje się niewielka kapliczka, która może kryć w sobie pamięć o jednym z najtrudniejszych doświadczeń dawnych mieszkańców tej miejscowości.
Według lokalnego przekazu Głęboczycę miała nawiedzić epidemia cholery. W obliczu śmiertelnej choroby mieszkańcy mieli modlić się o jej ustąpienie i ochronę swoich rodzin. Z tym wydarzeniem wiązana jest opowieść o powstaniu kapliczki.
Szczególną uwagę zwraca znajdujący się na niej krzyż o dwóch poprzecznych belkach.
Tego rodzaju krzyże mają swoją niezwykłą historię. Określa się je jako krzyże morowe, choleryczne lub epidemiczne, a charakterystyczną formę dwóch poprzecznych belek nazywa się także karawaką. Nazwa ta pochodzi od hiszpańskiego miasta Caravaca, gdzie znajdował się relikwiarz w kształcie takiego krzyża. Z czasem jego symbolika zaczęła być wiązana z ochroną przed zarazami, chorobami i innymi nieszczęściami.
W Polsce karawaki pojawiały się szczególnie w okresach epidemii. W XIX wieku, podczas kolejnych fal cholery, zaczęto określać je również mianem krzyży cholerycznych. Stawiano je między innymi na obrzeżach miejscowości, przy drogach, a niekiedy w pobliżu miejsc pochówku ofiar epidemii.
I tutaj pojawia się bardzo interesujące pytanie: czy krzyż znajdujący się na kapliczce w Głęboczycy może być właśnie takim krzyżem morowym, związanym z dawną epidemią cholery?
Na tym etapie nie możemy tego stwierdzić z całą pewnością. Forma krzyża oraz zachowany lokalny przekaz sprawiają jednak, że jest to hipoteza, którą warto dokładniej zbadać.
Co ciekawe, wewnątrz kapliczki znajduje się tablica z datą 1907 i napisem:
„Współwłaściciele dóbr Głęboczyca na pamiątkę spłacenia długu Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego. Rok 1907”.
Możliwe więc, że niewielka kapliczka kryje w sobie kilka różnych historii, które z czasem połączyły się w jednym miejscu – historię majątku Głęboczyca, pamięć o dawnych epidemiach, religijność mieszkańców oraz wydarzenia związane z początkiem XX wieku.
Jedna mała kapliczka. Niezwykły krzyż. I historia, której wciąż nie znamy do końca.
Być może właśnie takie miejsca pokazują, jak wiele lokalnej historii wciąż czeka na odkrycie.
Opr. E. Szymańska